To, czego dowiedzieliśmy się o naszym państwie jest raczej załamujące, niż śmieszne.
W ciągu jednego tylko dnia można było usłyszeć rzecznika rządu, który tłumaczył brak dostępu do rządowych stron nadzwyczajną ciekawością internautów. Potem dowiedzieliśmy się, że strona Kancelarii Premiera miała panel administratora zabezpieczony admin/admin1. Dalej rząd postanowił naprawić brak konsultacji społecznej ACTA w ten sposób, że najpierw porozumienie podpisze, a potem będzie konsultował. Dlaczego jest tak zdeterminowany w podpisywaniu? Sprawa wyjaśniła się pod wieczór: ACTA była reklamowana jako sukces naszej prezydencji, ale nagle informacja o tym zmieniła treść (zobacz). Cały ten cyrk nie mógł się obyć baz twitterowego ministra Sikorskiego, którego ministerstwo zostało zablokowane zaraz po tym, jak się przechwalał - że dzielnie odparli ataki.
Ale wszystkich przebił szef BBM, który zapowiedział wprowadzenie stanu wyjątkowego 'na terenie tłytera, fajsbuka i reszty kraju'. Łukasz Warzecha skomentował to wszystko, nawiązując do określenia Polski jako "najweselszego baraku w obozie". Tylko czy aby jest się z czego śmiać?
Ja wiem, że po rządzących Polską nie należy się niczego dobrego spodziewać. Ale szczerze mówiąc - nie spodziewałem się aż takiego zalewu głupoty w postaci czystej.
A do tego trzeba dodać manipulacje mediów, bezczelność KRRiT do spółki z tą szajbniętą Katarasińską (czy jak jej tam jest), uparte oskarżanie generała Błasika - mimo podważenia kluczowych przesłanek itd... itp....
Myślicie, że to jest śmieszne?
Za tym wszystkim kryją się potężne pieniądze i poważne interesy. Gra idzie o zachowanie elementarnych wolności, przełamanie medialnych monopoli, odblokowanie szans rozwoju. A wy kochani rodacy rechoczcie do upadłego.....
Najweselszy barak? Sorry, ale to jest cyrk, a nie państwo.
Takie absolutne minimum, jakiego bym oczekiwał to dymisja generała Kozieja. Przecież ten facet jest gotów kogoś zastrzelić, jeśli na przykład jego pryncypałowi zablokuje dostęp do Wikipedii ;-)

W Warszawie trwają mistrzostwa świata w programowaniu zespołowym. Dzisiaj (17 maja) właściwe zawody.
A na poważnie, szmatławość tego państewka zobaczyć ( i odczuć) można każdego dnia, przemieżając drogami i chodnikami do pracy lub gdzieś tam, wywiając piruety i inne -ety pomiędzy dziurami. Podobno wszystko dla ojczyzny ratowania.
Daje im max 6 miesięcy jeszcze.
Text super.
Złote usta. hehehehe
Pozdrówka.
Lemingi łykały to posłusznie... Nie wiem czy to ostatnie wrażenie nie było straszniejsze niż samo ACTA.
Np. tytuły :
1`. Czy Premier Gabonu jest mendą, łajzą i jurgieltnikiem?
2 . Czy red. Morozowski jest pedofilem i transwestytą?
2 . Czy Monika Olejnik sprzedawała krew do niemieckiego banku, bo nie miała za co zyć?.
A w tekście dalej " Może tak być. Wprawdzie nie ma dowodów, że tak jest, ale to wcale nie znaczy, ze tak nie może być". W ten sposób mozna opluć i zlikwidować każdego.
Oni nie zdają sobie chyba jeszcze sprawy co rozpoczęli i umozliwili. Ale to jest obosieczna broń. Ale najbardziej przerażające jest to, że wykorzystano to wobec i nikt z przedstawicieli tego, ponoć cywilizowanego Państwa nie próbował temu sie przeciwstawić.
Pozdrawiam
Kiedy A. Lepper poddał w ten sposób w wątpliwość uczciwość paru prominentnych polityków, to został skazany przez sąd.
To jedno z bardzo wielu podobieństw do PRL'u. Wtedy też władza mogła więcej. Choć przynajmniej stwarzała pozory praworządności. Gierek nie był aż tak bezczelny (lub głupi) jak Tusk. Nie słyszałem przynajmniej o tym, żeby obiecywał nie stosować obowiązującego prawa.
Generał Błasik najwyraźniej został wytypowany na winnego i tyle.
Do tych ludzi nie mówi się "ukradłeś", tylko wykazuje, ze są tak beznadziejnie nieudolni, tępi i głupi, że nawet jak kradli, to robili to, jak skończone ofermy. Oni się boją tylko ośmieszenia, wykpienia i wykazania, że są intelektualnymi "liniowcami".
Jak Pan myśli, dlaczego Pan Mech nagle zaprzestał cytowania swiętych ksiąg, a niejaki Pan Filipek nie został na tym portalu etatowym fachowcem od ekonomii ? :). Prawdopodobnie gdybym tu pisał dalej, to na dżwięk wielu nazwisk w skojarzeniu z pojęciami "autorytet i fachowiec" ludzie by za chwilę zaczęli ryczeć ze śmiechu. A tylko w atmosferze godności i powagi idzie jeszcze sprzedać te bajki, które tutejsi jajogłowi wypisują, jako prawdy objawione.
I stałby się klops :))). Więc w sumie dobrze się stało. "Mechowie" tego portalu robią dalej za autorytety, a mnie ponieważ ich nie czytam nie grozi nabawienie się przepukliny ze śmiechu. A jako, że nigdy nie miałem parcia na zostanie gwiazdą blogosfery i brylowanie na salonach, więc w sumie wszystko jest ok.
Pozdrawiam
W Polsce tacy ludzie są bez szans. Taki człowiek powinien dawać twarz i nazwisko, a za sobą mieć sztab ludzi. Ale na przeszkodzie stoją dwa problemy: pycha "frontmana", który uwierzył we własną wielkość i problem ze skompletowaniem ludzi do zespołu.
2. Przecenia Pan skuteczność merytorycznej krytyki. Wizerunek budowany przez media jest nie do skruszenia w ten sposób.
Chyba, że akurat jest zapotrzebowanie na "odbrązowianie" autoryteta.
Kiedyś usiłowałem merytorycznie dyskutować z P. Pelcem (co za strata czasu :-(). Zapamiętałem jeden z głosów ze strony "kibiców": nie znam się, ale P.Pelc ma rację.
Obawiam się, że krytykując autorytety z większą determinacją można co najwyżej zyskać gębę pieniacza :-(
Pozdrawiam